PŁYTKA CERAMICZNA JAKO PODOBRAZIE? Tajemnicza tancerka z parasolem i romansem w tle

Niezwykły gość

Pewnego dnia trafił do mnie drobny obrazek na zaskakującym podłożu- ceramicznej płytce o wymiarach ok. 20×20 cm. Był to portret nieznanej tancerki równie nieznanego autora.

Niewiele mogę powiedzieć o przedstawionej kobiecie, trzymającej w ręku piękny, japoński parasol. Dama w stroju tancerki baletowej, w puentach, swoją posturą odbiega nieco od naszych wyobrażeń o primabalerinach, ale jeśli spojrzymy na przedwojenne nawet zdjęcia największych artystek tanecznych, słówko „największy” nabierze wielu znaczeń 😉

Stoi w pięknej pozie, ewidentnie przyjętej specjalnie do powstania portreciku. Nie trudno wyobrazić sobie romansową scenę, gdzie zafascynowany słynną tancerką malarz, w ramach popisania się przed Muzą swym talentem „machnął” jej portrecik na dość przypadkowym podobraziu 🙂 może w teatrze był akurat remont 😉

Tancerka sprzed niemal dwóch wieków

Szukając analogii i historycznych tancerek, trafiłam na fotografie ADELI GRANTZOW, berlińskiej tancerki, której błyskotliwą, międzynarodową karierę przerwała nagła śmierć na stole operacyjnym podczas próby leczenia nie znanej mi choroby.

Adela zmarła w 1877 roku. Według opinii , Anny Franczyk, historyka sztuki i autorki strony od-podszewki.blogspot.com , strój „mojej Adeli” wygląda na lata 80-te, ale brak mu szczegółów, by jednoznacznie to stwierdzić. Pozostają mi więc domysły i fantazje. Tancerka uśmiecha się delikatnie, ale nic do sprawy wnieść nie zamierza.

Skąd jednak to dziwaczne podobrazie? Myśl o małym szkicu wykonanym lekko, od niechcenia, być może w prywatnej rozmowie artystki i malarza nie opuszcza mnie, gdy patrzę na ten portrecik.

Postępowanie z czymś tak oryginalnym nie jest takie oczywiste, więc metoda małych kroków sprawdza się najlepiej.

Po pierwsze, upadek bądź uderzenie w tym przypadku takiego podłoża miałoby nieodwracalne skutki.

Po drugie, warstwa malarska trzyma się „na słowo honoru”, bo zastosowano farbę olejną, która na płytce tworzy cienką błonkę. Łatwo ją zdrapać i raczej nie ma szans na poprawę tej przyczepności bez większych ingerencji.

 

Obrazek był dla właścicieli na tyle cenny, że już kiedyś ktoś go uzupełniał, co widać dopiero przy bardzo wnikliwej obserwacji, gdy zauważy się, że nie wszędzie kolor prowadzony jest konsekwentnie. Trudno ocenić na ile wynika to z niefrasobliwego doboru kolorów, a na ile ze zmienionej z czasem optyki farb użytych do renowacji. Kolory te nie miały takiej przejrzystości jak oryginał, stąd prosty wniosek, że na technologię sporo winy można zrzucić.

portret tancerki Adela Granztow?
Portret tancerki na ceramicznej płytce

Konserwacja, tylko jak?

Stara konserwatorska zasada nakazuje zaczynać od metod delikatniejszych, stopniowo, do bardziej stanowczych.

Zaczęłam więc z grubej rury:-) Najsilniejszym rozpuszczalnikiem, jaki znam, do tego z dodatkiem, który znacznie poszerza zakres jego działania jest woda z szarym mydłem. Można spokojnie używać na wczesnych etapach prób w przypadku wszelkich „tłustych” technik. Wacik poważnej wielkości (nie większy niż z patyczka do uszu) i delikatne próby. Całość ładnie się oczyściła, należało jedynie unikać dociskania, bo farba trzyma się swojego podłoża gasnącą już chyba siłą woli.

Zanim przystąpiłam do uzupełnienia, miejsca przeznaczone do zamalowania pokryłam żółcią wołową, w cichej nadziei zwiększenia przyczepności farb. Resztę pokryłam cieniuteńką warstwą werniksu tak, by oddzielić moją przyszłą twórczość od oryginału. Robimy tak zawsze, aby przyszłe pokolenia mogły wszelką konserwatorską wtórność jak najłatwiej usunąć.

portret tancerki
Płytka po oczyszczeniu i uzupełnieniu ubytków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *