O CZYM NALEŻY PAMIĘTAĆ PRZY PUNKTOWANIU-retusz, punktowanie i uzupełnianie ubytków

Kilka spraw najważniejszych na początek

Punktowanie i uzupełnianie ubytków jest procesem wymagającym dużej wprawy, wyczucia i pokory. Służy temu, byśmy mogli zobaczyć jak obraz/ malowidło albo rzeźba wyglądały w swoich najlepszych czasach. Nie ma się co oszukiwać; poza udokumentowanymi przykładami współczesnej sztuki nigdy nie wiemy na 100% jak dane dzieło wyglądało. Zawsze zostaje tutaj pole do popisu dla konserwatorskich umiejętności, stąd duże niebezpieczeństwo nadinterpretacji i błędów.

Współcześnie teoria konserwacji zakłada bardzo purytańskie podejście i często zamiast dopowiadać, domykać i uzupełniać pozostawia się tzw. destrukt. Przyznam szczerze, że osobiście kocham konserwację za możliwość kontaktu z dawną sztuką, gdy wygląd się liczył 😀 i zazwyczaj wolę jednak „dopowiedziane, domknięte i uzupełnione”. Oczywiście, z wyczuciem i odpowiednią techniką..

punktowanie retusz
Guru rekonstrukcji, czyli „Matka” w wersji Jasia Fasoli w „Nadciąga totalny kataklizm”

 

Punktowanie krok po kroku-co jest ważne i ważniejsze

1. Obraz olejny czy rzeźbę izolujemy najpierw werniksem retuszerskim po to, by oddzielić oryginał od naszego uzupełnienia. W przypadku obrazów olejnych oznacza to konieczność pokrycia całej powierzchni werniksem. Werniks retuszerski łatwiej się usuwa niż końcowy, jest delikatniejszy, więc bardziej nadaje się do bezpośredniego kontaktu z oryginałem, jednocześnie gdy ktoś będzie chciał usunąć nasz retusz, werniks będzie dodatkową zaporą przed rozpuszczalnikami.

Werniksem pokrywamy też uzupełnione ubytki zaprawy (te dobrze jest wcześniej jeszcze dodatkowo pokryć np. szelakiem), po to, aby chłonność podłoża była wszędzie podobna, co pozwoli nam uniknąć w finalnym efekcie matowych „placków”.

2. Wybieramy dobre jakościowo farby. Tańsze zamienniki zawierają sporo wypełniaczy, ich kolory są stłumione, „tępe”, będą się wyróżniać przy starszych, niefałszowanych farbach. Jeśli stosujemy oleje-odsączamy z nadmiaru oleju wyciskając je najpierw na tekturę. 

Farby kiepskiej jakości oprócz spoiwa i pigmentów zawierają jeszcze wypełniacze, o sprawia, że ciężko ją położyć cienką warstwą, tak, żeby nie „wystawała” ponad powierzchnię oryginału. Bardzo źle wyglądają także laserunki -nie są świetliste i przejrzyste. Obraz wygląda jak namalowany plakatówkami.

3. Nie zawsze kolor, który widzimy wynika z mieszania dwóch farb na palecie. Czasem jest to wynik nakładania na siebie warstw różnych kolorów, a więc malowania właśnie LASERUNKAMI. Uzupełnianie warstwy malarskiej w takich miejscach wymaga podobnego nakładania na siebie cienkich warstw farby.

4. Farby olejne i pokrewne wyciskamy najpierw na tekturę, aby odsączyć nadmiar oleju. Jeśli potrzebujemy farbę rozcieńczyć, stosujemy mieszaninę werniksu i oleju lub odrobinę (!) rozpuszczalnika, najlepiej tzw. white spirit. Odrobinę, bo farba zbyt mocno rozcieńczona będzie matową plamą, rozpuszczalnik może naruszyć naszą izolację. Z werniksami też nie przesadzamy, bo w efekcie uzyskamy farbę, która kładzie się grubą, ciągnącą warstwą a nie jest kryjąca. Glut się zrobi i tyle 🙂

W proporcjach sprawdzi się złota rada Cenino Ceniniego: „Zrób tak, żeby dobre było i rób tym”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *