Matka Artystka i trucizny w akwarelach, czyli czego unikać malując w ciąży i przy małych dzieciach

Matka Artystka to już nie kosmitka, która lata z głową w chmurach. Dziś to rzeczywistość wielu kobiet, które znużone pracą w biurze czy ogarnianiem milionów spraw w domu, realizują swoje artystyczne pasje. Twórczość jest cudowną odskocznią przypominającą nam, że jesteśmy stworzone do wypełniania świata pięknem i mamy coś do pokazania.

Wiele Mam maluje i dekoruje. Dla Was ten wpis. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak niebezpiecznymi substancjami się posługujemy. Szkodliwość farb nie istnieje jako zagrożenie w naszej świadomości. A ceną jest życie i zdrowie nasze i naszych dzieciaków. Szczególnie tych, które rwą się do pomocy w maminej pracy.

Trujące farby w kolorowych paletkach

Wszystkie farby składają się z pigmentów (kolor) i spoiwa (klej do pigmentu). W standardowych zestawach „dla dorosłych”, same pigmenty można podzielić na neutralne i toksyczne. Neutralne to te, które po połknięciu nie wyrządzą nam większej szkody. Toksyczne-wiadomo. 

Pigmenty neutralne (o niskiej szkodliwości)

  • biel tytanowa- stosowana jest w przemyśle spożywczym jako dodatek do polew cukierniczych, jest superkryjąca, przez to bardzo efektywna
  • czerwień żelazowa- czysto teoretycznie to po prostu rdza. Składnik suplementów do uzupełniania braków żelaza
  • ochry- znów teoretycznie to mieszaniny tlenków metali. Jako takie, słabo rozpuszczalne w wodzie, są mniej toksyczne
  • czerń żelazowa: podobnie jak czerwień
  • sadza, czerń z winorośli, czerń słoniowa, kopeć – tu teoretycznie w składzie jest węgiel jako produkt spalania różnych materiałów. W praktyce znajdziemy tam masę domieszek, które podrabiają historyczne właściwości pigmentów. Współczesna czerń z winorośli z winoroślą nie ma nic wspólnego, podobnież jak czerń słoniowa. Obie powinny powstawać w wyniku spalania roślin/kości i tak historycznie było. Dzisiaj z przyczyn ekonomicznych i ekologicznych produkowane są syntetycznie.

UWAGA!! Do farb półprofesjonalnych i profesjonalnych nie stosuje się oczyszczonych substancji, takich jakie można znaleźć w produktach przeznaczonych do spożycia, wszelkie domieszki są tu jak najbardziej możliwe. Ochry to różne mieszaniny naturalnych glinek, a ich kolor różni się od siebie, bo mają różny skład. Dopóki nie zrobisz dokładnej  analizy chemicznej, nie wiesz jaki. Mogą się tam znaleźć metale ciężkie, domieszki organiczne wszelkiej maści i najróżniejsze niespodzianki. To, że te pigmenty jako takie nie są toksyczne, nie znaczy, że wolno je jeść. Nie wolno. Ale jak jest szansa, że potomstwo obliże Ci pędzel, to lepiej, żeby na nim były powyższe pigmenty.

Pigmenty toksyczne, szkodliwe, bardzo szkodliwe i zabójcze

W skrócie: CAŁA RESZTA. Trucizny w akwarelach to cała paleta możliwości 😀

I tak mamy związki:

  • miedzi 
  • kadmu
  • kobaltu
  • chromu
  • ołowiu
  • manganu
  • rtęci
  • arsenu
  • chromu
  • siarki

Większość z nich odkłada się w wątrobie, paraliżuje układ nerwowy, powoduje raka albo ma inne jeszcze supermoce. TAK, WSZYSTKIE MOŻESZ ZNALEŹĆ W SWOJEJ PALECIE Z ULUBIONYMI AKWARELKAMI. To mit, że akwarele czy gwasze są mniej toksyczne niż farby olejne czy akrylowe. Pigmenty są wszędzie te same (w różnych wariacjach). Szkodliwość farb wynika w ró z użytych pigmentów jak i ze spoiwa.

Te pierwiastki i ich związki nie powinny znajdować się w farbach dla dzieci, szczególnie w tych „jadalnych”. Tam raczej mamy do czynienia z barwnikami spożywczymi.

Dlaczego piszę o toksyczności pigmentów, gdy oczywistym jest, że staramy się nie dopuszczać do sytuacji zeżarcia ich przez potomstwo?

Pigmenty sproszkowane łatwo wchłaniać poprzez inhalację. Wiele z nich także wcieramy sobie w skórę wycierając pędzel w dłoń albo rozmazując farbę na obrazie palcem. Klasykiem jest wkładanie pędzla do kubka z kawą zamiast z wodą 🙂 Ja lubię przygryzać pędzel. Możliwości mamy sporo i obficie z nich korzystamy, choć mamy więcej niż 2 lata…

Kopiowanie „Ostatniej Wieczerzy” Jacopo Bassano

 

Toksyczne spoiwa w ulubionych materiałach

Najbardziej popularne we współczesnym malarstwie i rękodziele spoiwo to tworzywa sztuczne. Pod tą nazwą kryje się szereg substancji różniących się składem, właściwościami i zastosowaniem, takie jak AKRYLE, POLIMERY WINYLOWE, POLIAMIDY, ŻYWICE SYNTETYCZNE I POLIURETANY.

Najbardziej pospolity z nich, AKRYL, zazwyczaj uważany jest za dużo „zdrowszy” w obsłudze niż np. związki obecne w farbach olejnych. 

W praktyce tzw. tworzywa sztuczne i żywice sztuczne są dość mocno uczulające. Zarówno na skórę (kontakt bezpośredni) jak i na drogi oddechowe. Niebezpieczne są nie tylko płynne substancje ale także  opary oraz pyły powstałe w skutek szlifowania i obróbki. 

Niektóre związki zaliczane do tworzyw akrylowych są toksyczne dla układu nerwowego. Powodują drętwienie w dłoniach, uczucie „zziębniętych dłoni”, nawet utratę powonienia. 

Kolejne wymienione wyżej substancje, obecne w impregnatach, dwuskładnikowych masach plastycznych, specjalistycznych klejach, wypełniaczach i lakierach są jeszcze bardziej drażniące i szkodliwe. Wszystko zależy od tego jak bliski mamy z nimi kontakt. 

DLATEGO ZAWSZE PAMIĘTAJ O WENTYLACJI, RĘKAWICZKACH I MASECZKACH. Serio. Szczególnie w ciąży i kiedy karmisz.  Nietrudno zafundować dziecku alergię i inne atrakcje.

 

Jak żyć? Co stosować?

Jeśli Twoja twórczość to coś więcej, niż tylko relaksacyjne bazgroły, niestety, nie możesz zastąpić profesjonalnych materiałów tymi odpowiednimi dla dzieci. Rozwinę temat w oddzielnym wpisie, żeby już nie przynudzać. Pokażę Ci moje sposoby na ograniczenie szkodliwości mojej pracy i dodam kilka uwag od osób bardziej doświadczonych.

http://Matka Artystka- panie, jak żyć? sposoby na ograniczenie toksycznego wpływu farb i innych cudów

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *