Ikony Bożego Narodzenia, czyli jak z tą stajenką w końcu było?

Piszę ten tekst, bo Święta za pasem, choinka na honorowym metrze kwadratowym w Pracowni dumnie prezentuje swoje i już mi bardzo świątecznie w środku. Nie pisałam dotąd ikony Bożego Narodzenia i przyznam szczerze, mam zamiar w przyszłym roku to zmienić. Ikona taka byłaby rewelacyjną alternatywą do plastikowych czy gipsowych seryjnych szopek. Nie mam nic przeciwko takim szopkom, osobiście posiadam, bo dziecko dostało, wcale wdzięczną szopeczkę rozmiarów adekwatnych do naszego metrażu 😊 Ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie podmalowała umieszczając oczy św. Józefa w oczodołach😁

Ale do rzeczy.

Ikony Bożego Narodzenia

Boże Narodzenie w sztuce Zachodu

Kościół Katolicki przez całą historię swojej sztuki doczekał się tysięcy przedstawień narodzin Zbawiciela. Zanim doszedł do niechlubnych przedstawień znanych nam ze świątecznych pocztówek, czyli blond Maryi i Józefa Pitta na swoich obrazach przedstawiał duuużo więcej. Nie będę tu robić analizy historyczno-sztucznej od starożytności po współczesność, ale pokażę Wam kilka szczegółów, które można znaleźć w obrazach, gdy się wie, czego szukać😊

Dzieciątko leżące na ziemi

Przez lata kłuło mnie to w oczy. Tak samo jak kolędy typu „w nóżki zimno” śpiewane bardzo powoli, przez co moja dziecięca wyobraźnia widziała małego Jezuska marznącego aż do drugiej zwrotki, kiedy to Maryja, powoli, w takt kolędy wreszcie Go przykryje. No serio? Nie dało się Dziecka położyć gdzieś wyżej? Na ręce wziąć? Tylko na tym klepisku i jeszcze nad Nim klęczą a Ono marznie!

Ano nie dało się 😁

 Zrozumiałam to znacznie później. Obrazy z czasów Średniowiecza i Renesansu OPOWIADAJĄ. Bardzo są w tym bliskie ikonom. Dzieciątko leży na ziemi, bo to pokazuje, że Wcielenie to całkowite uniżenie się Nieskończonego Stwórcy, który nagle zamyka się w najmniejszym ciałku bezbronnego stworzenia. Całkiem nagi,pozbawiony absolutnie wszystkiego, leży na gołej ziemi. Uniżenie totalne! Nie takie trochę. Stąd i miejsce na Adorację Dzieciątka.

Wariantem jest położenie Dzieciątka na płaszczu Matki. Nie. Nie dla tak przeze mnie pożądanej izolacji termicznej😞 Ale dla pokazania, że to Ona sprowadziła Go na świat.

 

 

 

 

 

Dzieciątko- latarenka

Mój osobisty barokowy faworyt. Dziecię świeci wewnętrznym blaskiem, przez co w stajence jest jaśniej niż pod moją ukochaną lampą daylight. W stajence w tych czasach pojawiał się już nieco bardziej przytulny klimacik. Znaczenia światła chyba tłumaczyć nie trzeba.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwierzęta

Z niewiadomych mi przyczyn żelaznym trzonem stajennej fauny są wół i osioł. Ten duet występuje niekiedy z owcami, gołębiami, rzadziej drobiem i innym stajennym inwentarzem. Osioł ma tak szeroką kartotekę w chrześcijańskiej symbolice, że trudno się zdecydować na jednoznaczną interpretację. W Starym testamencie zazwyczaj jest cenionym i wartościowym zwierzęciem,  którego posiadanie wyznaczało status majątkowy i pozycję społeczną. Generalnie posiadanie zwierząt znaczyło, że jest się kimś 😃 Na oślętach jeździli dostojnicy. Ale już wjazd Chrystusa do Jerozolimy interpretowany jest nieraz jako znak pokory. Ja bym się tu dopatrywała z jednej strony podkreślenia, że to na pewno była stajnia, a z drugiej, że to zapowiedź owego wjazdu do Jerozolimy. Bo po to Jezus przyszedł na świat, żeby umrzeć, a ta ostatnia przejażdżka to była już ostatnia prosta do finału paschalnej Ofiary.

Wół oznacza niekiedy cywilizację. Innym razem, przez swoją siłę- Moc Boga. Jest też zwierzęciem ofiarnym, więc zapowiada tu Ofiarę Chrystusa. I już. Wiadomo, dlaczego akurat taki zestaw 😉

Józef

Dzisiaj przedstawia się Go jak czule opiekuje się Dzieciątkiem i Jego Matką, jak wzorowy ojciec we współczesnej wizji małżeństwa równo dzielącego się obowiązkami. Dawniej bywał nieco na uboczu, bo sceny rodzenia były tylko dla kobiet. Bo czasem podkreśla się, że musiał parę spraw przemyśleć, że podjęcie tego zadania nie było dla Niego łatwe. Innym razem Jego głównym zadaniem jest Adoracja.

Anioły

Zazwyczaj się radują, głosząc (również instrumentami, ale zwykle typu trąby) Bożą chwałę albo straszą pasterzy. Potęga, moc, chwała. Późniejsze malarstwo i dzisiejsze wyobrażenia naszej spłyconej religijności nadają Im rolę Szumisiów dla  Niemowlęcia. Youtube nie było, to aniołek przyleci i zagra…. coś jest z nami mocno nie tak, nie sądzicie?

Przedmioty

Jeśli się przyjrzymy, wszystko co znajdziemy w szopie w dawnym malarstwie, będzie się dało zinterpretować jako symbol uniżenia Boga albo zapowiedź Jego Męki. Temat na całe prace doktorskie, więc nie będę się tutaj rozwodzić. Może mnie napadnie i na przyszłe Święta popełnię oddzielny wpis 😊

Architektura.

Sztuka zachodnia przyjmuje Jezusa w stajenkach, szopach, wiatach lub starożytnych ruinach. W zależności od klimatu. Te ostatnie podkreślają, że Bóg wszedł w kulturę antyku i nadał tym wszystkim filozofiom sens.

Maryja

 To też ciekawy watek. Maryja zwykle adoruje Dzieciątko. Sceny z przytulankami są nowe i odpowiadają na nasze potrzeby widoku mamusi z dzidziusiem. Maryja najpierw adoruje albo prezentuje Boga światu. Nie leży zmęczona porodem, bo poród nie wyglądał tak, jak dziś go rozumiemy. Kobiety rodzą dzieci w bólach, bo to konsekwencja grzechu pierworodnego- „będziesz rodziła dzieci w wielkich bólach”. Grzech sprowadził na świat cierpienie. Maryja, jako jedyna bez grzechu pierworodnego, miała rodzić tak, jak Bóg to zamierzył od początku. Jak było? Gdybyśmy mieli to wiedzieć, to byłoby to w Piśmie zapisane😁

Oczywiście wątki się zmieniały, ciężar symboli też się przesuwał w zależności od tego, co akurat było w Kościele na tapecie i o czym obraz miał opowiadać. Dzisiaj, niestety albo próbuje się przedstawić sprawę skrajnie naturalistycznie, przez co pozbawia się ją tego gigantycznego ciężaru wiekopomnego wydarzenia naszpikowanego  Boskim działaniem nie mniej niż akt stworzenia świata albo lukruje tak, że aż zęby bolą i w brokatowej stajence w akompaniamencie anielskich kołysanek metroseksualny mężczyzna i kobieta z jednym tylko wyrazem twarzy robią „a titi bobasku” do dzidziusia. Pozbawieni wszelkich przymiotów i trosk, zarówno ziemskich, jak i nieziemskich.

Ten dzidziuś to Stworzyciel. Wcielenie to takie WOW, że aż się w głowie nie mieści. Patrzymy na brokat i o tym nie myślimy, skupiając się na tym, co dzisiaj jest modne, czyli na własnych uczuciach.

Ikony Bożego Narodzenia

Zasadnicza różnica jest taka, że ikony posługują się podobnymi symbolami do dziś. Język ikon nie został zapomniany i nadal głosi chwałę Boskiego Objawienia. Gdy porównamy obrazy ze Średniowiecznej Europy  i ikony, znajdziemy masę analogii. To, co nam dziś się może rzucić w oczy, to po pierwsze JASKINIA zwana GROTĄ. Bo tak wyglądały owe stajenki na Bliskim Wschodzie. I do dziś czasem tak wyglądają. Nie ma to związku z tym, że Jezus wyszedł z wnętrza Ziemi, gdzie mieszka wyprzedzająca nas Cywilizacja, a z ukształtowania terenu okolic Betlejem, gdzie takich grot jest masa i wykorzystywano je jako naturalne schronienia. Tu więc ikony są bliższe prawdy historycznej. Niżej koptyjska ikona z VII wieku. Popatrzcie na te zwierzaki, jakie są cudne!!

Druga sprawa, na którą ja lubię zwracać uwagę jest żłobek, który od razu powinien się odbiorcy kojarzyć z trumną (albo marami, patrz ilustracja wyżej). Bo całe to Narodzenie było po to, by była Śmierć a po niej Zmartwychwstanie.

Józef

Towarzyszący często Józefowi starzec symbolizuje kusiciela, który próbował zasiać w sercu Świętego zwątpienie lub Proroka zapowiadającego narodziny Mesjasza. Dość skrajne interpretacje i przyznaję się bez bicia, że ja nie wiem, jak i czy w ogóle da się ich odróżnić?

Maryja

Maryja zwykle leży, ale – z jednej strony to pozycja Jej należna jako kobiecie, która właśnie urodziła. Z drugiej strony czerwony kolor posłania zwykle łączony jest ze stworzeniem, Bóg przyszedł na świat przez jedno ze swych stworzeń. I znów ułożenie na ziemi to pokora, uniżenie. 

Kąpiel

Nie wiem, o co chodzi z tymi kobietami myjącymi Dzieciątko. Pokoju nie było a nagle akuszerki były? No i jak tu te Narodziny znów miały wyglądać? Pominę moje przekonania o kąpaniu noworodków😂 Jedyne, co mi przychodzi na myśl, poza elementem kulturowym (narodziny Maryi też przecież są uzupełnione obecnością kobiet), to pokazanie wody-symbolu chrztu i namaszczenia. A może chodzi o coś jeszcze innego, na co do tej pory nie trafiłam, co wciąż pozostaje przede mną zakryte?

Ikony Narodzenia nie kłaniają się naszej czasoprzestrzeni. Opowiadają. Dlatego można ujrzeć Dzieciątko jednocześnie w żłóbku i w wanience, Trzech Mędrców przy Grocie Narodzenia, choć podobno przybyli później i pasterzy jednocześnie budzonych przez Anioły, prowadzonych i oddających pokłon. Bóg wchodzi w nasz czas z impetem 😊

Kończę dzisiejszy wpis obrazem autorstwa uwielbianej przeze mnie Luby Yatskiv:

Te piękności pełne treści nigdy mi się nie znudzą!

Życzę Wam wszystkim przeżycia w te święta OGROMU BOSKIEGO CUDU zamiast miękkich wzruszeń nad urodą szopeczki 🙂 Niech Was bosko zmiecie 😉

 

 

 

2 thoughts on “Ikony Bożego Narodzenia, czyli jak z tą stajenką w końcu było?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *