IKONOGRAFIA CZYLI JAK ODRÓŻNIĆ ŚW. ANTONIEGO OD OBI-WAN-KENOBI I CZYM SIĘ RÓŻNI JEZUS OD LUKA SKYWALKERA?

Święty Antoni i Obi-Wan? Pytanie wydaje się absurdalne, prawda?

Ale przestaje być, jeśli spojrzymy na poniższe obrazki:

 

Powiedzmy sobie szczerze, niuanse stroju dla niewprawnego oka, kierującego się za to dobrymi chęciami wcale nie są takie oczywiste. Różaniec, brak obuwia u Świętego, zupełnie różna postawa wyrażona układem ciała i …właściwie tyle. W internecie krąży mnóstwo anegdotek o tym, jak to ktoś modlił się do figurki króla elfów z Władcy Pierścieni albo zdjęcia Luka Skywalkera. Śmieszne, prawda?

Zanim jednak ocenimy i skrytykujemy, trzeba przyznać się do kilku spraw i dopiero wtedy zacząć rzucać przysłowiowe kamienie.

Ikonografia -po co?

1. Kiedyś każdy wierzący z zamkniętymi oczami rozpoznawał po atrybutach i innych właściwościach ulubionych Świętych. Byli jego codziennością, bohaterami opowieści i kościelnych dekoracji. I powiedzmy sobie szczerze, mało kto nawet sto lat temu miał szansę natknąć się na figurkę Luka. Może zdarzały się inne postaci, np mitologiczne, ale tam, gdzie chodził prosty człowiek (jarmarki, odpusty), raczej sprzedawano świątki. Nikt nie wiedział, co to jest ikonografia, ale i nikt zainteresowany nie pomyślał, że święta Agata na talerzyku trzyma ciasteczka z rodzynkami..

Święta Agata męczennica

2. Z drugiej strony Kościół Zachodni nigdy nie określił właściwego kanonu sztuki sakralnej, przez co do dziś w jednym worku lądują sztuka sakralna i stuka religijna, a nawet wątpliwej jakości dewocjonalia, produkowane najczęściej na dalekim wschodzie, niejednokrotnie noszące znamiona profanacji.

Najbardziej odcisnęła się w naszej kulturze doba kontrreformacji, kiedy wszelkie granice zostały przekreślone. Rozrośnięte kompozycje malarskie pojmowały wszystko; Świętych, alegorie, personifikacje i postaci mitologiczne pod prostym uzasadnieniem: „da się dorobić sens, jest dobrze”. To nic, że dziś mało kto jest w stanie w barokowym kościele powiedzieć, co autor miał na myśli. No i wszelkim przeciwnikom aktów jako niemoralnym obrazom ucina się dyskusję stwierdzeniem „nigdzie nie widziałem tyle golizny, co w kościołach”. Jeśli więc istnieją jakieś kanony i granice, to właśnie w „wymyślonej” już w średniowieczu ikonografii rozumianej jako atrybucja (Święta Agata na talerzyku trzyma własne piersi, bo zostały jej odcięte w trakcie tortur).

3. Do przyczyn pomyłek dokłada nam się jeszcze współczesna ignorancja. Wynikająca nie tyle ze złych chęci, ale -może przede wszystkim- z zalewu informacji i obrazów, które musimy traktować wybiórczo, żeby zwyczajnie nie umrzeć z nadmiaru wrażeń. Oczywiście, prawdopodobnie moglibyśmy się starać BARDZIEJ, ale przecież i tak nie ogarniemy wszystkiego.

4. Pytanie: skoro słynna w „internetach” staruszka z Brazylii, modląca się do wspomnianej figurki króla elfów, przez lata w trakcie modlitwy wzbudzała w sobie intencje do św. Antoniego, to czy rzeczywiście było to złe?

Ikonoklazm, czyli to już było

Cała wojna we wczesnym średniowieczu osób czczących obrazy i osób uważających modlitwę przed wizerunkiem za bałwochwalstwo w rzeczywistości opierała się na całkiem odwrotnej postawie! Na zarzucie CZCZENIA OBRAZU ZAMIAST OSOBY ŚWIĘTEJ. Czy tutaj mieliśmy do czynienia z taką sytuacją?

A teraz w opozycji do bałaganu w sztuce Kościoła Katolickiego sprawa ikony jest prosta jak przysłowiowa konstrukcja cepa. Ikona jest:

  • malowana specyficznym językiem (mało strawny dla popkultury, więc rzadziej „podrabiany”,
  • malowana (pisana) w otoczeniu modlitwy i kontemplacji
  • w ścisłym nawiązaniu do istniejących wzorów, aby się zbytnio malarz sobą nie zachwycił
  • P O D P I S A N A.

I wszystko jasne. Nie ma miejsca na bohaterów fantastycznych przypadkowo zaplątanych w panteon świętych, a rozpoznawanie Świętego przestaje graniczyć ze sztuką tajemną.

 

Linki do artykułów, żeby nie było że to mój pomysł z w/w pomyłkami 🙂

https://www.wprost.pl/zycie/10037795/Myslala-ze-modli-sie-do-swietego-Antoniego-Okazalo-sie-ze-to-elf-z-Wladcy-Pierscieni.html

http://9gag.com/gag/aXXvboV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *