DREWNO MA ZNACZENIE – symbolika drewna

W tym roku zaczynam wyzwanie: dla osób nieśmiałych i cokolwiek w siebie wątpiących proponuję dołączenie do grupy osób, które chcą spróbować swoich sił w napisaniu własnej ikony. 

Pisanie ikon to działalność jak każda inna: można ją wykonywać mistrzowsko, można też całkiem amatorsko i nawet nieporadnie, ale czerpać z tego niesamowitą satysfakcję i owoce duchowe. Wierzę szczególnie w te ostatnie, gdyż widzę te zmiany w moim życiu, a do Mistrzów mam stąd na Księżyc. Pieszo.

Dlatego chcę zaprosić wszystkich chętnych do wspólnych prób: na mój profil na FB a samo wyzwanie pojawi się na grupie Wirtualnej Pracowni. Dziś jako rozwinięcie tematu pomyślę trochę o deskach. I drewnie. O ile dam radę, bo stopień wyprowadzania mnie z równowagi dzisiaj sięga 100%. A więc : symbolika drewna.

Po co w ogóle ikonie deska? 

I dlaczego nie maluje się na płótnie?

Pierwsza sprawa: żeby ikona była ikoną, wcale NIE MUSI BYĆ NAMALOWANA NA DESCE. Wręcz biorąc pod uwagę kilometry kwadratowe malowideł ściennych w świątyniach, śmiem twierdzić że dorównują one powierzchni zamalowanych desek. A dodając do tego ikony wykonywane jako płaskorzeźby w kości, kamieniu, malowane na metalu, malowane na kamieniu (tak, tak!) wykonywane emalią komórkową, wychodzi nam jasno, że deska to po prostu opcja. 

I na płótnie też się maluje 😀

 

To dlaczego tak się staramy o deskę?

 Z kilku powodów. Po pierwsze, prawidłowo wykonana i przechowywana ikona na drewnie jest trwała, a na tym nam zależy bardzo.

Po drugie jest to tradycja na dużą skalę, a wynika ona z klimatu oraz uwarunkowań kulturowych i historycznych miejsc i czasów, gdzie ikony powstawały oraz ich pierwotnego umiejscowienia w przestrzeni sakralnej. Ikony miały swoje miejsce przede wszystkim w ikonostasie bądź nastawie ołtarzowej, a jedno i drugie wykonywano najczęściej z drewna. 

Po trzecie drewno ma swoją symbolikę, o której można doktorat napisać 🙂  albo i trzy!

Z tego tytułu tutaj tylko zaznaczę z czym mamy do czynienia, bo ja doktoraty to co najwyżej czytam. 

 

Symbolika drewna w chrześcijaństwie

Linia symboli drzewa i drewna w Piśmie Świętym, według Ojców Kościoła, zapętla się i nierozerwalnie łączy. Niby szczegół, ale dla konserwatorów różnica jak nie wiem 😀 Każdy z nas był tępiony w czasach studenckich za przejęzyczenia w tej, nomen omen, materii. Drzewo to żyjąca roślina, drewno to pozyskany z niej materiał. Symbolicznie zatem też powinny być czymś inny, ale, o dziwo, zazwyczaj idą jedną ścieżką. I można ją zamknąć między dwoma najważniejszymi  drzewami:

 

DRZEWO POZNANIA DOBRA I ZŁA – DRZEWO KRZYŻA

 

Pierwsze z nich pojawia się z Biblii w Księdze Rodzaju, jest umieszczone w sercu Rajskiego Ogrodu i staje się pośrednio przyczyną ludzkiego upadku. Zjedzenie z niego owocu napełnia pierwszych ludzi mądrością: oto potrafią odróżnić dobro od zła. I dlatego nagle wstydzą się, że są nadzy. I rozumieją, że zgrzeszyli. Wiedza ta była im do niewinnej rajskiej szczęśliwości niepotrzebna. 

Przywrócenie niewinności nastąpiło na Drzewie Krzyża, ofiarą Jezusa Chrystusa. Ponieważ ta Ofiara przywraca nam życie na miejsce sprowadzonej na świat przez grzech śmierci, znane jest określenie „drzewo życia”. W sztuce przedstawienie to jest dość rzadko spotykane, widzimy na nim Jezusa ukrzyżowanego na żywym, zielonym drzewie (więcej na ten temat na niemojej stronie)

Wspominałam już we wpisie o ikonie Świętej Rodziny, że wszelkiej maści drewniane i drewniano-metalowe przedmioty pojawiające się na Kartach Starego Testamentu są przez późniejszych chrześcijańskicgh komentatorów tłumaczone jako figury Krzyża Jezusa. („Jako typ lub figurę w egzegezie biblijnej określa się osobę, rzecz lub wydarzenie, które poza sensem wyrażonym w Piśmie Świętym może mieć jeszcze inne znaczenie i wyrażać jakąś wyższą prawdę” przeczytamy w mojej ulubionej książce Stanisława Kobielusa). Działa to też w drugą stronę. Świadome wykorzystanie przez nas drewna będzie odniesieniem do tych przedmiotów albo Krzyża właśnie. 

Najbardziej spektakularnym przedmiotem wykonanym z drewna, jaki możemy znaleźć w Starym Testamencie, będzie Arka. A raczej będą Arki. Niosąca ratunek stworzeniu Arka Noego i, ważniejsza chyba dla nas, jako osób zainteresowanych ikonami, Arka Przymierza. Arka Przymierza była uobecnieniem Boga na ziemi. Tak dosłownym, że nikt niepowołany nie mógł jej nawet dotknąć. Podobnie ikona ma nam uobecniać Jezusa i Świętych. Bardziej dosłownie się nie da tego powiedzieć 🙂 

Ikona jako nowa Arka

Tak powinniśmy ją rozumieć. Arka Noego przyniosła ocalenie rodzajowi ludzkiemu, w Arce Przymierza „mieszkał Bóg”. I w materiale użytym na podobrazie ikony widziałabym właśnie właściwy moment na takie rozważanie. Bardzo popularnym elementem, który kojarzy nam się z ikonami, jest specyficzna ramka powstała przez wybranie materiału w środku lica. Nie nakładana i doklejana, ale wyrzeźbiona w desce. Takie wyżłobienie nazywamy KOWCZEGIEM albo właśnie ARKĄ

 

Symbolika gatunków drewna i zdatność do malowania

To już ciekawostka. Nie jest prawdą, że do malowania nadaje się tylko i wyłącznie lipa. Lipa ma mały kontrast między przyrostami, jest więc najwygodniejszym drewnem z dostępnych w naszej szerokości geograficznej do rzeźby. Do malowania równie dobre są inne miękkie drewna. Z niektórych gatunków po prostu trudniej wyciąć równą deskę, a równy układ słoi wspomaga trwałość deski ( pracuje ona równo, więc są mniejsze szanse na pękanie). Nie bardzo nadają się drewna iglaków, bo niemal zawsze z czasem uwidaczniają się słoje, bez względu na grubość płótna i zaprawy. Poza tym żywica utrudnia klejenie. W zależności od dostępności gatunków, podobrazia wykonywano z różnych gatunków drzew. U nas mówi się, że dąb jest zbyt zwarty i nie przyjmie kleju. Ale Włosi malowali na tym trwałym materiale. W ciepłych klimatach sprawdzały się gatunki z olejkami eterycznymi; nie imały się tego drewnojady. 

Im starsze drewno przerabiamy na podobrazie, tym lepiej, bo będzie mniej pracowało. Najlepiej, jak znajdziemy drewno wyrzucone z morza, jego już nic nie ruszy 🙂

Tradycja przekazuje, że Krzyż Jezusa nie był z jednego kawałka drewna, a z kilku, co miało też mieć pewną wymowę. Co dla mnie osobiście intrygujące, Katarzyna Emmerich w swoich wizjach również pisała, że gdy przygotowywano krzyż dla Jezusa, wolą Bożą ciągle coś nie pasowało i w skutek tego ostateczny krzyż nie był, jak inne, z jednego kawałka, a z kilku i to różnych gatunków.

  • Dąb powinniśmy skojarzyć z Mamre, pod którym Abraham gościł samego Boga.
  • Granat i jabłoń w pierwszej chwili kojarzą nam się z Rajskim Ogrodem, ale występują też w Pieśni nad Pieśniami
  • Figa zwana głupią z Nowego Testamentu wskazują na wyśmianie i niezrozumienie krzyża.
  • Na sykomorę wspiął się Zacheusz, więc widzi się w niej symbol wiary. 
  • Morwa ma mieć sok czerwony jak krew, a to zawsze wskazuje na krwawą ofiarę.

Kończ waść

Temat symboli gatunków rozwinę, gdy przypomnę sobie inne źródła, w których o nich czytałam :-D, bo wątek bardzo dla mnie ciekawy, a może kogoś jeszcze zainteresuje 🙂 wybaczcie, pora późna.

 

Podsumuję temat jednym jeszcze wnioskiem: z punktu widzenia techniki, bierzemy drewno suche, zdrowe, nie żywiczne.

Z punktu widzenia symboliki, rozważajmy o tym, czym ma być dla nas ikona.

A z serca wybierajmy to, co mamy w naszym otoczeniu, niech ikona będzie darem dla Stwórcy z tego czym nas obdarzył.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *